Świadectwa pielgrzymów III Dni św. Charbela (06.10.2017)

 
 
 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Nazywam się Szymon Pytko – śpiewałem psalm w pierwszym i ostatnim dniu
pielgrzymki do Włoch w dniach 15-21 września 2017 :). Księże
Jarosławie, piszę do księdza, ponieważ chciałbym się podzielić
świadectwem na temat uzdrowienia mojej mamy. Nie wiem czy ksiądz
pamięta, ale zaczepiłem księdza i wspomniałem o tym fakcie w niedzielę
po kolacji, 17 września. Ale postanowiłem, że napiszę o tym  bardziej
szczegółowo. Otóż, jakieś półtora miesiąca temu moja mama dostała
zakażenia dróg moczowych, co przerodziło się w zakażenie całego
organizmu. W związku z tym trafiła do szpitala – jej stan był bardzo
poważny. Już wcześniej chorowała na nadciśnienie i cukrzycę.
Zakażenie całego organizmu skutkowało tym, iż mama nie miała
praktycznie sił, cały czas leżała – nie wspomnę o jej stanie
psychicznym. Co najgorsze w tej sytuacji, nerki przestały pracować,
przyplątało się  migotanie przedsionków wysoki pozom cukru i
podejrzenie wirusa wątroby. Lekarze mówili, że mama jest przygotowywana
do dializ, ponieważ nerki  nie chciały podjąć pracy – co było dla
mamy największym ciosem.  W związku z tą całą sytuacją zacząłem
modlić się o zdrowie mamy. Zamówiłem kilka Mszy świętych u znajomych księży,
zacząłem odmawiać nowennę pompejańską i chodzić codziennie na Mszę św.
Stan mamy nie poprawiał się. Dnia 14 sierpnia poszedłem na ślub i
przyjęcie weselne mojego kuzyna, ale cały czas myślałem o mamie. Nie
dawała mi ta cała sytuacja spokoju. Jak to na weselu, wyszedłem na
zewnątrz, żeby się przewietrzyć. Nagle przyszła mi myśl, żeby
zadzwonić do Pani Wandy Mazur z prośbą, żeby pomodliła się o zdrowie
dla mojej mamy. Tak też uczyniłem. Pani Wanda wysłuchała mnie i
obiecała modlitwę. Jednak po tej rozmowie przyszła mi kolejna myśl
(otóż jakieś dwa tygodnie wcześniej dzwoniła do mnie Pani Wanda z
propozycją, czy nie pojechałbym do Myszkowa na mszę z modlitwą o
uzdrowienie i z błogosławieństwem olejem św. Charbela – wtedy mama
była zdrowa, jednak odmówiłem ze względu na ślub kuzyna), żeby może
jednak pojechać na tą mszę o uzdrowienie do Myszkowa. Zadzwoniłem
jeszcze raz do Pani Wandy z zapytaniem, czy mogę jechać. A ona chwilę
się zastanowiła mówiąc, że wszystkie miejsca są już zarezerwowane,
ale….powiedziała, że jedna osoba nagle zrezygnowała, ponieważ miała
problemy z żołądkiem i żebym jechał. Czyż to nie znak?Przecież
miałem nie jechać. No i pojechałem. W autobusie jak zwykle panowała
atmosfera modlitwy – odmawialiśmy różaniec i nawet jedną z intencji
odczytaną w autobusie była intencja o zdrowie dla mojej mamy.
Dojechaliśmy szczęśliwie do Myszkowa.  Całą Mszę św. i ten cały wyjazd
ofiarowałem o zdrowie dla mamy. Na tej Mszy św. sprawowanej przez księdza w
Myszkowie śpiewałem psalm, a co więcej ksiądz wybrał mnie spośród
tylu ludzi, żebym trzymał olej podczas błogosławieństwa olejem św.
Charbela. Potem podszedłem do księdza z prośbą o modlitwę
o zdrowie dla mojej mamy. W tym dniu byliśmy też w Częstochowie przed
cudownym obrazem oraz otrzymaliśmy błogosławieństwo w sanktuarium Krwi
Chrystusa w Częstochowie. Szczęśliwie powróciliśmy do naszych domów
po ciekawym, długim dniu w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryii
Panny. 16 sierpnia poszedłem normalnie do pracy. Około godziny chyba
10.00 czy 11.00 otrzymałem telefon od mamy, która płaczącym głosem
powiedziała mi że lekarz stwierdził, że jednak nie będzie dializ,
nerki podjęły pracę.  Kiedy usłyszałem tę wiadomość oniemiałem,
chciało mi się płakać z radości. Od tamtej pory z dnia na dzień stan
mamy zaczął się poprawiać. (Po przyjeździe z Myszkowa podarowałem
mamie olej św. Charbela, którym smarowała swoje nerki). Zakażenie
organizmu minęło, migotanie przedsionków ustąpiło, poziom cukru
wrócił do stanu przed pójściem do szpitala. a podejrzenie wirusa
wątroby okazało się bezpodstawne. Mama wróciła do domu i normalnie
już funkcjonuje.
Bardzo dziękuję księdzu za modlitwę. Będę pamiętał o księdzu w
codziennej modlitwie. Chwała Panu.

P.S.
Bardzo dziękuję za piękną i owocną pielgrzymkę do Włoch.Pozdrawiam Szymon Pytko

*****        *        *****

Sia Lodato Gesù Cristo

Mi chiamo Monica e provengo dalla Slovenia. Ho partecipato il pellegrinaggio di  3° giornate  San Charbel a Pompei con padre Jarek e case di san Charbel.Vorrei dare la mia testimonianza di mia guarigione spirituale. Pregando nella basilica di San Pietro, davanti alla tomba di San Giovanni Paolo II e per intercesione di San Charbel. Propio in questo luogo di tanti santi, ho ricevuto la grazia e lo so che il Cuore Immacolato di Madre Santissima e il Cuore di Gesù mi ha salvato.

Grazie Gesù  Monica Velikanje

 

Dodaj komentarz