Czy wierzyć w cud w Meksyku? (8.02.2018)

 
 
 

Boję się nieprawdziwych informacji. Coraz bardziej ludzie zaczynają sobie uświadamiać, że w epoce internetu mogą bardzo łatwo stać się ofiarami „producentów” informacji służących do tego, by manipulować uczuciami ludzkimi, a także ich religijnością. Ofiarą internetu mogą paść nie tylko dzieci, ludzie młodzi czy dorośli. Ktoś może zostać wprowadzony w świat błędnych informacji będąc nawet w wieku podeszłym. Gdy internet wchodził do naszej codzienności zyskując coraz większą moc i oddziaływanie, największe zainteresowanie budził u młodzieży i dzieci. Jeszcze kilka lat temu niektórzy rodzice mówili: to nie dla mnie, jest za bardzo skomplikowane… A cóż dopiero seniorzy. W ostatnich latach okazało się jednak, że już nie tylko rodzice, ale i dziadkowie zdali sobie sprawę, że internet to okno na świat. I że tam jest tyle informacji! I można nawet przez internet z kimś się zaprzyjaźnić, są tacy, którzy odnaleźli tą drogą swoją drugą połowę. Są też i tacy, którzy źle korzystając z internetu zdradzili swoją drugą połowę, a nawet porzucili dom, dzieci i małżeństwo.
Przez internet wielu pogłębiło swoja wiedzę, życie religijne – to ci, którzy oprócz emocji, zachwytu techniką używali też dobrze swego rozumu. Po prostu nie zgłupieli – jak kobieta, która stała z mężem na giełdzie samochodowej, mówiąc: kupujemy to auto. Podoba mi się, ma bardzo ładny kolor…Nie pytała, czy ma dobry silnik, ile kilometrów przejechanych. Wsiadła do samochodu i zdecydowała: tym pojedziemy.
Wielu dzisiaj wykorzystuje portale społecznościowe a także Facebook i YouTube, aby zarobić nieuczciwie pieniądze. Bardzo dobrze przygotowani informatycznie wiedzą, że im więcej będzie wyświetleń zamieszczonego materiału z jakiejkolwiek dziedziny, tym więcej pieniędzy zarobią. Niedawno we włoskiej telewizji Rai Uno zdemaskowano wiele takich materiałów udowadniając, że zostały one sfałszowane. Pokazano np. filmik z krajów azjatyckich, na którym mężczyzna demonstrował wynaleziony przez siebie materiał, pod którym człowiek staje się niewidzialny. Na filmie ukazuje, że trzyma w dłoniach przeźroczysty materiał, lecz jego ciała nie widać, wszystko inne jest natomiast widoczne. Film został wyświetlony na Facebooku miliony razy. Ktoś utrafił w ludzkie marzenia – bo jak to fajnie byłoby się stać niewidocznym… Okazało się, że filmik jest spreparowany.
Ludzie często bezmyślnie przerzucają materiały w internecie, nie zastanawiając się, czy nie popełniają błędu. Trzeba by zapytać, czy nie jest to grzechem, jeżeli dotykam kwestii wiary i przekazuję innym informacje ze źródeł niesprawdzonych. I zastanowić się, czy nie poniosę konsekwencji przed Bogiem, że zadziałałem na uczucia, które nie zawsze pogłębiają relację z Nim.
Staram się reagować w mediach, kiedy wiem, że jakaś informacja jest nieprawdziwa. W internecie krążyła np.,(lub jeszcze krąży) fotografia, na której widać Ojca Świętego Jana Pawła II, a obok niego kard. Ratzingera – Benedykta XVI i kard. Bergoglio – obecnego papieża Franciszka. Wielu ludzi rozpływało się widząc tę fotografię. Pisali: „To był znak, że wszyscy trzej stanęli koło siebie”. Po dokładnym zapoznaniu się ze zdjęciem i zapytaniu zainteresowanych okazało się, że nigdy takiej wspólnej fotografii nie mieli!
Wczoraj trzeba mi było znowu napisać komunikat w języku włoskim: czy jesteście pewni, że film, który zaczęliście przesyłać jest prawdziwy? Czy nie będziecie mieć winy rozsyłając go, a nie wiedząc, czy nie został spreparowany? Film przedstawia ujęcia z dnia 31 stycznia z jednego z kościołów w Meksyku z apostolatu Serca Jezusowego. Udostępniła go jakaś pani Laura. Przedstawia ukrzyżowanego Jezusa, rozdarte na krzyżu Jego Ciało, wewnątrz którego widać bijące serce. (filmik zamieszczamy ku refleksji). Udało mi się sprawdzić najważniejsze meksykańskie portale katolickie, również w podawanej w filmie miejscowości. Nie ma tam żadnej informacji na ten temat. Ten filmik w ciągu paru minut uzyskał wielotysięczną oglądalność.

Często się zastanawiam, czego ludzie oczekują. Sensacji? Cudów? Dewiacji, która sprawia, że wszystko można czynić, aby zdobyć jak największą oglądalność? Do redakcji Charbel TV napłynęła wczoraj informacja z Niemiec o programie nadawanym w jednym z głównych kanałów telewizji (ktoś sfilmował telewizor z tym programem). Do studia zaprasza się gości – jest jeden warunek: gość zgadza się przyjść nago. Tylko prowadzący jest w ubraniu. Ludzie chodzą, rozmawiają, wychodzą – trwa normalny program. Używa się wszelkich środków, by zwiększyć oglądalność. Kto za tym wszystkim stoi?
Wierzę w cuda, ale zawsze udostępniam na naszym portalu tylko informacje sprawdzone. Nie ma, nie było i nie będzie tu żadnych manipulacji, fałszu. Bo nie chodzi nam o „nabijanie” oglądalności.
W przekazywaniu informacji religijnych przez internet ludzie tracą wyczucie – filmują i piszą o wszystkim. Ktoś zapowiada, że zmówi Zdrowaś Mario, i zaraz na cały świat rozpisuje się: składajcie intencje. Módl się za tych chorych, cierpiących , zagubionych, których nie ma w internecie i nie przyślą intencji i to niech będzie dla ciebie stała intencja.Inny staje przed kamerą i zaczyna „uzdrawiać” tych, którzy go oglądają. Jeszcze inni ogłaszają kolejny koniec świata czy ostateczne przyjście Jezusa. A ja się pytam: skąd oni to wiedzą? Nie tak dawno zapowiadano, że w Medjugorie będzie już znak, na który wszyscy czekają, niektórzy zorganizowali autokarowe pielgrzymki, zabrali aparaty fotograficzne, kamery i… wrócili. Nikt nawet nie przeprosił, choć wielu przekazywało te informacje.
Trudno czasem zrozumieć człowieka, który korzysta z mediów społecznościowych, bo często on sam nie wie, czego tam szuka. A tam jest wszystko… Niestety wiele osób nie potrafi tego „przesiać”.
Dwoję się i troję, aby zainteresować ludzi. Mówię o prawdach wiary, głoszę Ewangelię, rozmawiam z interesującymi osobami, pokazuje ciekawe miejsca. I cieszę się, gdy jest duża oglądalność mając świadomość, że jedni zaglądają na portal z ciekawości, inni chcą znaleźć coś dla siebie, by skorzystać w rozwoju duchowym. To satysfakcja ze żmudnej pracy, gdy wielu ogląda materiał, czyta tekst. Nagle widzę na portalu społecznościowym krótki, może dwuminutowy filmik, który przekazano i obejrzano dziesiątki tysięcy razy. Ktoś sfilmował małe dziecko jedzące kwaśne jabłko. Krzywi się i stroi miny. Nic więcej. Takie to zwyczajne i potrafi mieć taką oglądalność…
Trzeba by było przetłumaczyć modlitwę biskupów Republiki Czeskiej, którą zaproponowano każdemu wierzącemu, aby odmówił nim rozpocznie korzystanie z internetu.
Ks. Jarek

1 Comment

  1. by Patrycja on 16 lutego 2018  23:27

    Tak w ramach sprostowania to nie było jabłko a cebula:) Dziecko myślało że je jabłko :)

Dodaj komentarz