O ŚWIĘTYCH

 
 
 

Pielgrzymowanie Niegowickiej Madonny

Historia tego wizerunku rozpoczęła się w roku 1610, albo – w 2008. Bo obraz Matki Bożej Wniebowziętej znajdujący się w kościele w Niegowici – parafii, w której rozpoczynał swoją kapłańską drogę ks. Karol Wojtyła, sygnowany jest datą 1610. Modliły się przed nim pokolenia wiernych – wśród tych najbardziej znanych – S.B. o. Anzelm Gądek, karmelita, którego proces beatyfikacyjny właśnie rozpoczął się w Rzymie i oczywiście ks. Karol Wojtyła.  Ale przez prawie wiek obraz wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie – po I wojnie światowej parafianie ufundowali srebrne sukienki, pod którymi skrył się niemal cały wizerunek Madonny.

Dopiero na wiosnę 2008 roku z inicjatywy pochodzącego z parafii Niegowić, ks. kan. Jarosława Cieleckiego, od wielu lat pracującego w Rzymie dyrektora telewizyjnej agencji Vatican Service News, włoski artysta Renato Tarlarini przystąpił do konserwacji obrazu. Pod  srebrnymi osłonami ukazała się przepiękna postać Madonny okrytej błękitnym płaszczem z gwiazdami.

Obraz odzyskał swój pierwotny wygląd, ale to dopiero początek historii. Ks. Cielecki, ufundował bowiem jego kopię, z myślą, by odwiedzała ona domy mieszkańców parafii. Ale stało się inaczej – niegowicka Madonna pielgrzymuje po Europie; przyjmowali ją już wierni w dziesiątkach parafii Włoch, Austrii, Polski, Bośni-Hercegowiny.

Pierwszą podróż obraz odbył z Krakowa do Rzymu – zawiozła go tam sama autorka, krakowska malarka Ewa Gadnicka Włodarczyk. 19 marca Ojciec Święty Benedykt XVI poświęcił wizerunek, a kilka dni później rozpoczęła się nietypowa pielgrzymka – „Fiaccola di Lolek”. Jej uczestnikami było 23 Włochów ze wszystkich prowincji Italii, w różnym wieku i różnych zawodów, którzy trasę z Rzymu przemierzali częściowo samochodami, a częściowo – biegnąc. Nieśli ze sobą pochodnię – odpaloną od świecy na grobie Jana Pawła II w Grotach Watykańskich, wieźli wizerunek Niegowickiej Madonny, przy którym odmówili modlitwę ułożoną przez kard. Angelo Comastri.

Niemal zaraz po powrocie z Polski wizerunek wyruszył na kolejną daleką pielgrzymkę, tym razem do Medjugorje.

 

 

jan_pawel_II-0

Jan Paweł II

Jan Paweł II (łac. Ioannes Paulus PP. II), właśc. Karol Józef Wojtyła (ur. 18 maja 1920 w Wadowicach, zm. 2 kwietnia 2005 w Watykanie) – polski biskup rzymskokatolicki, biskup pomocniczy krakowski, a następnie arcybiskup metropolita krakowski, kardynał, zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski (1969-1978), 264. papież i 6. Suweren Państwa Miasto Watykan (16 października 1978 – 2 kwietnia 2005), kawaler Orderu Orła Białego, święty Kościoła katolickiego.

Poeta i poliglota, a także aktor, dramaturg i pedagog. Filozof historii, fenomenolog, mistyk i przedstawiciel personalizmu chrześcijańskiego.

Jest papieżem, który odbył najwięcej podróży zagranicznych oraz najwięcej osób wyniósł na ołtarze. Jego proces beatyfikacyjny był jednym z najkrótszych w historii Kościoła, rozpoczął się miesiąc po pogrzebie, a zakończył się sześć lat po śmierci, zaś proces kanonizacyjny zakończył się trzy lata po beatyfikacji, dziewięć lat po śmierci.

 

Święty Charbel Makhlouf

Urodził się w ubogiej rodzinie chrześcijańskiej w Bekaa Kafra w północnym Libanie. Na chrzcie otrzymał imię Józef (Jusuf). Już jako dziecko odznaczał się wielką pobożnością, zamiłowaniem do modlitwy i samotności. W wieku 23 lat wstąpił do maronickiego klasztoru św. Marona w Annaya, gdzie otrzymał zakonne imię Szarbel (Charbel). Po odbyciu studiów teologicznych w klasztorze w Kfifan i otrzymaniu święceń kapłańskich wrócił do klasztoru św. Marona gdzie przebywał do 1875 roku. W tym też roku ojciec Szarbel przeniósł się do znajdującej się w pobliżu klasztoru pustelni pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła. Żyjąc w odosobnieniu prowadził niezwykle ascetyczny tryb życia, poszcząc i umartwiając się, większość czasu spędzając na modlitwie i praktykach religijnych. W pustelni spędził ostatnie 23 lata swego życia. 16 grudnia 1898 roku podczas odprawiania mszy świętej dostał udaru mózgu. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia – 24 grudnia 1898 roku. Został pochowany na klasztornym cmentarzu. Zgodnie z zakonną tradycją niezabalsamowane ciało ubrane w habit zostało złożone w grobie bez trumny.

Kult pustelnika

Wydarzenia po śmierci ojca Szarbela

Po pogrzebie ojca Szarbela miało miejsce niezwykłe zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, utrzymująca się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przychodzić co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach, zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji pochówku okazało się, że ciało ojca Szarbela jest w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej oraz wydzielało ciecz określaną przez świadków jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu zwłoki zostały złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia z ciała zmarłego dalej sączyła się substancja, która została uznana za relikwię.

Szybko zaczął rozwijać się kult zakonnika. Do klasztoru w Annaya zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów z Bliskiego Wschodu. Miały też miejsce liczne uzdrowienia związane z niezwykłą cieczą sącząca się z ciała zmarłego.

W 1926 roku Kościół maronicki rozpoczął starania w Rzymie o uznanie Szarbela Makhloufa błogosławionym kościoła katolickiego. W 1927 roku mumia zakonnika została drobiazgowo zbadana przez komisję kościelną, na której czele stali dwaj lekarze z Francuskiego Instytutu Medycyny w Bejrucie. Następnie złożono ją do nowej metalowej trumny, którą zamurowano w grobowcu w niszy kaplicy.

W 1950 roku miało miejsce kolejne niezwykłe zjawisko związane z ojcem Szarbelem Makhloufem. Pielgrzymi odkryli bowiem, że z kamiennego grobowca znowu zaczęła sączyć się lepka ciecz, z którą spotkali się świadkowie ekshumacji zwłok sprzed kilkudziesięciu lat. 22 kwietnia 1950 roku komisja kościelna otworzyła trumnę i odkryła, że ciało ojca Szarbela jest w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej. Znaleziono także dobrze zachowany humerał, na którym odciśnięta była twarz zmarłego.

Beatyfikacja

5 grudnia 1965 roku, na zakończenie Soboru Watykańskiego II papież Paweł VI ogłosił ojca Szarbela Makhloufa błogosławionym. Po tym czasie ponownie zamknięto grobowiec zakonnika.

Kanonizacja

9 października 1977 roku w Watykanie papież Paweł VI kanonizował ojca Szarbela. Do dziś grób świętego w Annaya jest celem licznych pielgrzymek z całego świata.

Pan Jezus za pośrednictwem tego świętego dokonał tysięcy cudów. W sanktuarium św. Charbela w miejscowości Annaya znajduje się obfita dokumentacja o przeszło sześciu tysiącach cudownych uzdrowień. Z pewnością jest to tylko mała część tych cudownych znaków, które się dokonały za wstawiennictwem świętego pustelnika z Libanu. Dziesięć procent z nich dotyczy osób nieochrzczonych, muzułmanów, druzów i wyznawców innych wyznań.| To dane z 2006 roku.

Ks. Jarosław Cielecki, dyrektor Watykańskiego Serwisu Informacyjnego, reżyser Filmu „Liban. Ziemia Świętych” przedstawia m.in. postać św. Charbela i św. Rafki – opowiada o nich kardynał Bechara Rai, patriarcha maronicki…

Św. Charbel był pustelnikiem, urodził się w 1828 roku i żył 70 lat. Po śmierci, jego ciało nie uległo rozkładowi i z niego wydobyło się ponad 100 litrów oleju. W 1993 roku Święty przyszedł do sparaliżowanej kobiety Nochad al Hami, którą we śnie zoperował. Na szyi uzdrowionej Libanki pozostały rany po zabiegu, a krwawe blizny są widoczne do dziś. O swoim uzdrowieniu Nochad opowiada w filmie. Obecnie zarejestrowano już ponad 23 tysiące cudów za wstawiennictwem św. Charbela. Co roku do jego grobu w Annaya przybywa ponad 4 milionów pielgrzymów, prosząc i dziękując za otrzymane łaski.|

Spośród tysięcy cudownych uzdrowień przypisywanych wstawiennictwu św. Charbela trzy zostały wybrane do zakończenia procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego.

W 1936 r. trzydziestoletnia siostra zakonna Maria Abel Kamari ciężko zachorowała – doznała rozległego owrzodzenia żołądka. Po dwóch operacjach nie było żadnej poprawy – kobieta dalej nie mogła jeść, ponadto nastąpiło u niej odwapnienie kości, straciła zęby, a jej prawa ręka została sparaliżowana. W 1942 r. problemy żołądkowe siostry Marii nasiliły się do tego stopnia, że już nawet nie wstawała z łóżka, gdyż istniało stałe niebezpieczeństwo śmierci. Po przyjęciu sakramentu namaszczenia chorych zakonnica zaczęła gorąco się modlić o powrót do zdrowia za wstawiennictwem św. Charbela. Na jej usilną prośbę 11 lipca 1950 r. zawieziono ją do grobu Świętego Pustelnika. Kiedy s. Maria dotknęła grobu, poczuła w całym swoim ciele jakby elektryczny wstrząs. Otarła wtedy chusteczką tajemniczy płyn, który wypływał z ciała św. Charbela i przenikał przez marmurowy sarkofag. I kiedy potarła mokrą tkaniną chore części ciała, natychmiast wstała o własnych siłach z noszy i zaczęła normalnie chodzić. Widząc to, zgromadzeni ludzie z wielką radością zaczęli krzyczeć, że stał się cud. Od tego momentu kobieta została całkowicie uzdrowiona, co potwierdziły późniejsze szczegółowe badania lekarskie.

Iskander Obeid był kowalem. W 1925 r. podczas pracy w kuźni odłamek metalu poważnie uszkodził jego prawe oko. Dziwnym zbiegiem okoliczności w roku 1937, również w czasie pracy, to samo oko zostało tak mocno zranione, że mężczyzna przestał nim w ogóle widzieć. Lekarze zdecydowali się wówczas na jego usunięcie. Pomimo tego, że Iskander odczuwał nieustanny ból uszkodzonego oka, nie zgodził się, aby je usunięto. W 1950 r. zaczął żarliwie się modlić o uzdrowienie za wstawiennictwem św. Charbela. Pewnej nocy w czasie snu zobaczył Świętego Pustelnika, który prosił go, aby udał się z pielgrzymką do jego grobu w klasztorze Annaya. Iskander zdecydował się tam pojechać 18 października 1950 r. Gdy dotarł na miejsce, ból oka tak bardzo się nasilił, że z tylko z wielkim trudem mógł go znosić. Po spowiedzi i przyjęciu Jezusa w Komunii św. Iskander długo się modlił przy grobie św. Charbela. W nocy przyśnił mu się Święty Pustelnik, który go pobłogosławił. Kiedy rano się obudził, stwierdził ku swojej wielkiej radości, że doskonale widzi na prawe oko, a ból całkowicie ustał. Komisja lekarska potwierdziła fakt całkowitej, cudownej regeneracji uszkodzonego oka Iskandra Obeida.

Mariam Assai Awad, Syryjka mieszkająca w Libanie, dowiedziała się, że jest chora na raka żołądka, gdy nastąpiły już przerzuty na jelita i gardło. Operacje w 1963 i 1965 r. nic nie pomogły. Z medycznego punktu widzenia Mariam nie miała żadnych szans na wyleczenie, została więc wypisana ze szpitala, aby mogła umierać w swoim domu. Chora zaczęła wtedy wzywać pomocy św. Charbela. Pewnej nocy w 1967 r. przed zaśnięciem gorąco pomodliła się za wstawiennictwem św. Charbela o swoje całkowite uzdrowienie. I kiedy obudziła się rano, stwierdziła, że wszystkie symptomy jej choroby zniknęły. Lekarze z miejscowego szpitala przeżyli prawdziwy szok, kiedy zobaczyli Mariam poruszającą się o własnych siłach. Szczegółowe badania potwierdziły, że kobieta została w niewyjaśniony sposób całkowicie uzdrowiona.

stjp_charbel_iconebay swiety_charbel Charbel

św. Rafka

Życie maronickiej mniszki prowadzi do refleksji, jak można czerpać radość z cierpienia. Sierota, konsekrowana Bogu w życiu monastycznym, przeżywała ogromne cierpienie przez wiele lat, od narodzenia do samej śmierci. Urodziła się w 1832 roku w maronickiej górskiej wiosce, w centralnej części Libanu. Na chrzcie otrzymała imię Piera. Matka umarła, gdy dziewczynka miała 7 lat. Pomagała swemu ojcu pracując przez 3 lata jako służąca w Damaszku. Gdy miała 14 lat, ojciec poprosił ją, by wróciła do rodziny. Chciał ją zmusić do małżeństwa, ona jednak myślała już o życiu zakonnym. Gdy skończyła 20 lat, wstąpiła do zakonu w Bikwaya, należącego do sióstr Najświętszego Serca Maryi. Kiedy ukończyła postulat, natychmiast wstąpiła do nowicjatu. W 1856 roku w Ghazir złożyła śluby zakonne i przyjęła imię Rafka, jakie nosiła jej matka. 25 sierpnia 1873 roku złożyła uroczyste śluby. Siostra Rafka czuła się dobrze, nie narzekała na zdrowie, jednak ogromnie pragnęła całym sercem uczestniczyć w cierpieniu Chrystusa. I oto w pierwszą niedzielę października 1885 roku, w święto Różańca Świętego podczas modlitwy zwraca się do Boga: Boże mój, dlaczego jesteś tak daleko ode mnie, dlaczego mnie opuściłeś? Dlaczego mnie nie odwiedzasz przez chorobę? Opuściłeś mnie? Tej samej nocy, kiedy przygotowywała się do snu, poczuła wielki ból głowy, który przeszedł do oczu. Wtedy zaczęła się jej droga cierpienia. W 1897 r. Rafka wraz z pięcioma siostrami została przeniesiona do powstającego klasztoru św. Józefa Jrrata. Tam odczuwała silne bóle nóg i stawów. Choroba objęła później całe jej ciało. Pod koniec życia była całkowicie znieruchomiała – tylko ręce pozostały zdrowe. Cierpienie i ból znosiła oddając się całkowicie woli Bożej. Nigdy nie narzekała, pomimo że była sparaliżowana i niewidoma przez 17 lat. Często powtarzała: Niech się stanie wola Boża. Mówiła też: Jeżeli Bóg zechce przestawić i połamać moje kości, niech się stanie wola Jego. Na jej ustach zawsze rysował się uśmiech. Pokój był zawsze w jej sercu. Dlatego siostry pomagały jej z wielką radością, aż do dnia jej śmierci – 23 marca 1914 roku. Św. Rafka umiera z wielkim spokojem. Przełożona spytała: Boisz się śmierci? Odpowiedziała uśmiechając się: Nie boję się. Czekałam na nią bardzo długo. Kiedy umrę, Bóg mi da prawdziwe życie.

W dzień przed śmiercią, o zachodzie słońca, prosiła wszystkie siostry o przebaczenie, a kapelana poprosiła o rozgrzeszenie. Powiedziała głośno: Jezu, Maryjo i Józefie. Ofiaruję Wam moje serce i mojego ducha. Weźcie moją duszę.

Po śmierci Rafki pojawił się taki sam znak, jak po śmierci św. Charbela: pulsujące światło padało na jej grób. Cuda za jej wstawiennictwem następują, gdy chory bierze ziemię z jej grobu i pije ją rozpuszczoną w wodzie, lub dotyka chorej części ciała. W archiwum klasztoru św. Józefa Jratta zapisanych jest wiele uzdrowień, które nastąpiły za wstawiennictwem św. Rafki. Jej beatyfikacja miała miejsce 17 listopada 1985 roku, podczas Mszy św. koncelebrowanej przez Ojca świętego Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra w Watykanie. Również w tej bazylice Jan Paweł II ogłosił Rafkę świętą 10 czerwca 2001 roku.

.

.

Św. Nimatullah

Urodził się na północy Libanu, w miejscowości położonej na wysokości 1000 m npm. Na chrzcie otrzymał imię Józef. Był czwartym synem w rodzinie, w której było siedmioro dzieci. Dwóch jego braci zostało duchownymi zakonnymi, jeden diecezjalnym, jedna z sióstr wstąpiła do zakonu. Mały Józef wzrastał w atmosferze wiary i modlitwy.

Od dzieciństwa często uczestniczył w Eucharystii. Od dziecka też czuł powołanie do życia zakonnego. Mając lat 20, idąc za wewnętrznym głosem, opuścił rodziców i rozpoczął życie monastyczne. Nowicjat zaczął w klasztorze Antoniego Qozhaya. Przybrał imię Nimatulla, co znaczy Łaska Boża. Kiedy ukończył studia, przyjął święcenia kapłańskie (25 grudnia 1835 roku). Nie wybrał jednak życia pustelniczego; całe życie spędził w klasztorze. Nim został księdzem, pracował również jako krawiec dla wspólnoty. Zajmował się też oprawianiem książek. Robił to także wtedy, gdy piastował w klasztorze ważne stanowiska. Jego życie było konsekracją przez modlitwę, pracę intelektualną, fizyczną i życie zakonne.

Stolica Apostolska trzy raz pod rząd zamianowała go generalnym asystentem całego zakonu. Regularnie udawał się do klasztoru św. Cypriana i Justyna w Qifan, gdzie oprawiał książki i uczył młodych zakonników teologii moralnej. W tym klasztorze w grudniu 1858 r. Nimatulla zachorował na zapalenie płuc i pomimo opieki lekarskiej zmarł 14 grudnia, mając zaledwie 50 lat. Przed śmiercią usiadł, wziął głęboki oddech, zwrócił się w stronę wizerunku Matki Najświętszej i podniósłszy ręce powiedział: O Maryjo, Tobie powierzam moją duszę.

Ojciec Nimatulla bardzo wiele się modlił. Codziennie odmawiał Różaniec. Niezwykle się cieszył, kiedy w 1854 roku papież Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Nimatullah był wiernym Sługą Bożym, prawdziwym uczniem Chrystusa, dlatego przez jego wstawiennictwo wielu otrzymuje łaski i cuda.

O łaskę narodzin dziecka prosiła jedna z kobiet nie mogących mieć potomstwa. Przyrzekła, że jeśli urodzi syna, przyniesie go do grobu i ochrzci bez wiedzy męża. Jej modlitwa została wysłuchana, jednak gdy szła z dzieckiem do klasztoru, zauważyła, że synek jest nieruchomy. Położyła je przy grobie Nimatulah, a sama, płacząc, stanęła z daleka. Nagle dziecko zaczęło płakać…

Inni chorzy doznawali uzdrowienia po wypiciu wody zmieszanej z ziemią z grobu. Ostatni cud dotyczył Libańczyka, który został uzdrowiony z białaczki, a podobnych przypadków jest wiele. Nimatulla został beatyfikowany w rok po pobycie Jana Pawła II w Libanie, co miało miejsce 10 maja 1997 roku. Bł. Nimatullah został ogłoszony świętym przez Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra w Rzymie 16.maja 2004 roku.

 

 

Bł. Estefan

Był człowiekiem bardzo spokojnym, serdecznym, zanurzonym w głębokiej modlitwie, nigdy nie był smutny. Estefan Nehme urodził się w górskiej wiosce Lehwed koło Byblos 8 marca 1889 roku. Nadano mu imię Józef – chrzest przyjął 15 marca 1889 roku. Był najmłodszym spośród 4 braci i 2 sióstr. Gdy miał 16 lat, wstąpił do klasztoru św. Cypriana i Justyna i stał się kandydatem do życia zakonnego. Po tygodniu pobytu rozpoczął nowicjat i przyjął imię Estefan. Najstarszy brat chciał go namówić do powrotu do domu, jednak odpowiedział mu: Wstąpiłem do tego klasztoru i zostanę w nim aż do śmierci. 23 sierpnia 1907 roku brat Stefan złożył śluby posłuszeństwa, czystości i ubóstwa, stając się członkiem zakonu maronitów.

Życie bł. Stefana było przepełnione modlitwą. W sposób najdoskonalszy realizował regułę maronitów libańskich, którą kształtują słowa wyjęte z Ewangelii: Módlcie się bez przerwy. Wszystko, cokolwiek czynicie dla drugich, czyńcie dla chwały Bożej. Częstokroć widziano brata Stefana modlącego się na Różańcu, w procesji nosił obraz Matki Bożej. Często klękał i modlił się, nawet kiedy w dzieciństwie pasał bydło. Każdy, kto go spotykał w zakonie, odczuwał, że żyje on modlitwą, że jest to człowiek pełen prawdy ewangelicznej, delikatności w stosunku do innych. Prawie zawsze był uśmiechnięty. Pracę traktował jak modlitwę. Wstawał bardzo wcześnie, szedł do kościoła, gdzie modlił się bardzo długo. Gdy dzwony oznajmiały Anioł Pański, przerywał pracę, by uklęknąć i się pomodlić. Wracając z pracy na roli, szedł od razu do kościoła, by spędzić kilka chwil na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Odwiedzał swoich współbraci, przede wszystkim tych, którzy byli w podeszłym wieku lub chorzy. Usługiwał chorym, opiekując się nimi, pomagał im spożyć posiłek, sprzątał. Podczas I wojny światowej, gdy w miejscowościach wokół klasztoru nastał głód, pomagał głodującym. Przyprowadzał do klasztoru dzieci, by dać im mleko i chleb. Wielkim uczuciem i szacunkiem darzył ludzi, którzy z nim pracowali. Czasami ich zastępował, by mogli odpocząć. Szedł zbierać winogrona, którymi potem ich częstował. Bardzo lubił pracować na roli i warsztacie stolarskim.

Umarł 30 sierpnia 1938 roku i został pochowany przy klasztorze. Kiedy w 1951 chowano w tym samym grobie innego zakonnika, zauważono, że ciało brata Stefana nie uległo rozkładowi. Przełożony klasztoru pisze: Zobaczyliśmy jego ciało, które zachowało się w pełni, mając niesztywne ręce, zamknięte oczy, a jego habit nie został zniszczony. Wystawiliśmy jego ciało na powietrze, sądząc że rozsypie się wskutek kontaktu z atmosferą, ale nic takiego się nie stało.

Wiele osób, które prosiły u jego grobu o wstawiennictwo, zostało uzdrowionych.

Dodaj komentarz