Jedni chcą się pomodlić, inni nie mają czasu (12.04.2018)

 
 
 

Wczoraj po Mszy św. ks. Jarek wyruszył z Kromołowa w Zawierciu. Jak mówił, ból lewej nogi wprawdzie nie ustąpił, ale zelżał na tyle, że można było iść. – Pewnie tak trzeba było pocierpieć za zmarłych, by skrócić im czas w czyśćcu – mówi ks. Jarek.
Po drodze – wiele ciekawych spotkań sprowokowanych zwykle przez księdza, bo to on przejął inicjatywę i zagaduje przechodniów. Jedni chcą się pomodlić, inni tłumaczą, że nie mają czasu, „bo węgiel mają przywieźć”, odchodzą, ale potem przystają kawałek dalej. Albo znikają, jak kobieta stojąca w oknie i dyskutująca na temat pielgrzymowania, usłyszawszy pytanie księdza, czy ma zdrowe nogi i może zejść na modlitwę. Po prostu zamknęła okno.
Były też dzieci i młodzież koło szkoły, którzy chcieli się pomodlić i tacy młodzi, którzy nie mieli ochoty ani na modlitwę, ani na spotkanie z księdzem. Trudno wszystko wymienić…
Po przejściu ok. 20 km ksiądz dotarł do miejscowości Jaworznik, gdzie spędził noc na agroturystycznej kwaterze. Dzisiaj rano po Mszy św. o 8.30 czeka go kolejny etap pielgrzymki do Choronia. Odcinek będzie trochę krótszy, ale wiedzie po piaszczystej drodze, więc będzie trudniej ciągnąć wózek z obrazem Maryi.
Zapraszamy na filmową relację z wczorajszego dnia.

 

Dodaj komentarz