Pięć godzin modlitw

 
 
 

To już prawie koniec peregrynacji relikwii św. o Pio i świętych. Zakończyły się wczoraj dwudniowe rekolekcje w parafii portowej w Pesaro. Ludzi przybyło na nie dużo więcej niż poprzedniego dnia – wiadomość o tej wspólnej modlitwie zataczała coraz większy krąg. Byli również mieszkańcy sąsiedniego San Marino, Bolonii. Aby dotrzeć do Pesaro musieli pokonać ponad 100 km. Niektórzy przyjechali już przed południem, gdyż tak jak przedwczoraj, ks. Jarek spotykał się indywidualnie z tymi, którzy chcieli porozmawiać lub skorzystać z Sakramentu Pokuty.

Spotkanie rekolekcyjne, tak jak przedwczoraj, rozpoczęto modlitwą do Bożego Miłosierdzia przed Najświętszym Sakramentem. Następnie ks. Jarosław wygłosił katechezę na temat czyśćca. – Panie Jezu, miej miłosierdzie dla naszych bliskich zmarłych – prosił. – Otwórz im drzwi.

Po katechezie, gdy uczestnicy rekolekcji nadal modlili się przed Najświętszym Sakramentem, ks. Jarosław, w zakrystii, za zamkniętymi drzwiach modlił się z ks. proboszczem Marco. Był to egzorcyzm nad opętaną osobą. –  Zabrałem na tę modlitwę relikwie  św. o. Pio – to niesamowite, że w czasie egzorcyzmu szatan wyraźnie reagował w jego kierunku. Odpowiadał na zadawane przez ks. Marco pytania, mimo że wcześniej milczał. To był już drugi egzorcyzm, jaki odprawiliśmy wspólnie podczas tych rekolekcji. Przypomnę, że ks. Marek jest diecezjalnym egzorcystą – mówi ks. Jarek.

Gdy powrócił z zakrystii, rozpoczęła się modlitwa z prośbą o uzdrowienia i uwolnienia. Ks. Jarek po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem odmówił modlitwę o wstawiennictwo św. o. Charbela , błogosławiąc jego relikwiami, a następnie – już indywidualnie każdego – olejem z Annaya. Po tej modlitwie poprosił,  by ludzie wzięli do rąk świece, które zakupili (każdego dnia było ich po 150, a i tak zabrakło dla wszystkich chętnych) i pobłogosławił je mówiąc: Miejcie je w swoich domach, niech wam przypominają ten dzień. Niech będą dla was użyteczne w czasach próby i mroku. Niech św. o. Pio, o. Charbel i Jan Paweł II was wtedy poprowadzą. Zapalił płomień od przywiezionej kiedyś z Krakowa świecy z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, którą podarował tej parafii: – Niech to będzie iskra, która zapłonie, jak zapłonęła Jana Pawła II, który dziś ma swoje imieniny – powiedział ks. Jarek. Zapalone świece wszyscy podnieśli w górę i na prośbę ks. Jarka za- śpiewali: Madonno, Czarna Madonno…

  • Maryjo, ofiaruję Ci te wszystkie tysiące kilometrów, zmęczenie i niewygody. Razem z tymi, którzy tak bardzo Cię ukochali. Przyjmij moją wdzięczność i ten dar u Twoich stóp. Wszystko dla Twojego Syna Jezusa Chrystusa, a naszego Króla, Pana i Zbawiciela, ale przede wszystkim Ojca Miłosiernego – mówił ks. Jarosław.  Zaśpiewali więc wszyscy Czarną Madonnę w języku włoskim, a ks. Jarek – po polsku. Rozpoczęła się Eucharystia, której przewodniczył, mówiąc że odprawia ostatnią Msze św. przed tymi relikwiami, bo w sobotę rano wyruszy w stronę Pietrelciny, a stamtąd dalej aż do Gragnano, by odprawić Mszę św. dziękczynną. Podczas kazania mówił na temat krzyża –Nie ma miłości bez krzyża, a krzyża bez miłości nie da się udźwignąć – przypomniał słowa św. Jana Pawła II. Jeszcze raz dziękując Bogu za ten czas peregrynacji, błogosławił wiernych relikwiami św. o. Pio. Była też modlitwa za zmarłych i wspólny śpiew Salve Regina. Przy ołtarzu ks. Cielecki spędził wczoraj non stop 5 godzin.

Dziś rano ok. godz. 9.30 wyjedzie w stronę Pietrelciny. – Już telefonował przeor, o. Marciano pytając gdzie jestem. Odpowiedziałem: Mam jeszcze kilkaset kilometrów i się zobaczymy – opowiada ks. Jarosław.

Zaprasza na dzisiejszą katechezę o godz. 18. Jej temat to słowa św. o. Pio: Idź z prostotą drogą Chrystusa.

(oprac. BRS)

Dodaj komentarz