Rodzinne przyjęcie w Castellammare di Stabia. Wzruszenie w Pompejach

 
 
 

Z San Giovanni Rotondo pielgrzymi wyruszyli wczoraj rano w kierunku Castellammare di Stabia, gdzie oczekiwano ich ok. godz. 13.30. Niestety spóźnili się godzinę, czego skutkiem było to, że nie zdążyli już zjeść…deseru. Ale od początku.

– W pewnym momencie kierowcy pomylili drogę, bo zdali się GPS. W ten sposób wjechaliśmy na najkrótszą, ale niekoniecznie najlepszą dla autokaru drogę, prowadzącą przez miejscowości wokół Wezuwiusza. Sąsiadują ze sobą tak blisko, że nie wiadomo nawet, gdzie poszczególne z nich się zaczynają i gdzie kończą. Mieliśmy z autokaru fantastyczny widok – jadąc wąziutkimi uliczkami można było prawie zaglądać do domów, bo okna i balkony były niemal na wysokości okien autobusu. Jazda przez ten labirynt wymagała od kierowców nie lada umiejętności – opowiada ks. Jarek. – Dziękowałem tylko Bogu za jedno – że nie przejeżdżaliśmy tędy w dzień wielkiego prania, które we Włoszech wywiesza się na zewnątrz,  bo wtedy na dachu autobusu mielibyśmy ogromny kram z używaną odzieżą, a z tyłu tłum biegnących i krzyczących neapolitańczyków. Ale obeszło się szczęśliwie bez tego i nikt nie ośmielił się zawrócić nas z drogi. Pewnie widzieli polską rejestrację…Tak przejechaliśmy ok. 30 km. Gdy już w czasie obiadu mówiłem naszym gospodarzom i ks. Paolo, którędy jechaliśmy – najpierw zrobili wielkie oczy, a jak poznali szczegóły – nie mogli przestać się śmiać…Najgorsze było to, że Orlando i Lena, którzy koordynują działalność Domów Modlitwy św. Charbela na tamtym terenie i sami taki dom prowadzą, czekali na nas przy zjeździe z autostrady, myśląc, że jak wszyscy normalni ludzie, będziemy jechać tamtędy. Orlando dzwonił do mnie co chwilę i pytał, gdzie jesteśmy, ale odpowiadałem mu że nie wiem : że może daleko, może blisko, w każdym razie Wezuwiusz widać.

W końcu jednak doszło do szczęśliwego spotkania – Włosi czekali na pielgrzymów samochodem z napisem  z „Witamy Was Polacy – nasze Domy Modlitwy św. Charbela”. Z taką eskortą dojechali do przepięknej posiadłości Villa Cesare w Castellammare di Stabia, gdzie czekała na nich rodzina Asconi, u której zawsze zatrzymuje się ks. Jarosław i gdzie traktowany jest jak ktoś bardzo bliski. Oznajmił więc wszystkim, że przyjechali do jego domu i rodziny, a pielgrzymi zgodnie twierdzili, że jest tam pięknie jak w raju.  Chociaż ks. Jarek prosił gospodarzy o skromny poczęstunek, na gości czekały stoły zastawione jak na weselu. Anna Asconi i jej mąż  stwierdzili bowiem, że przecież jest ich bratem, więc przyjmują go jak brata. – Gdy to usłyszałem, zrobiło mi się gorąco na sercu – mówi ks. Jarek. Dębiczanie zostali więc poczęstowani takim obiadem, jakiego nie zapewniłoby żadne biuro podróży…

Pani Wanda, organizatorka pielgrzymki, przywiozła dla państwa Asconi podarunek – płaskorzeźbę przedstawiającą św. o. Pio. Na jej odwrocie podpisali się wszyscy, a ks. Jarosław dodał, że jest to dar od wdzięcznych polskich pielgrzymów z Domów Modlitwy św. Charbela, którzy pamiętać będą w modlitwie o swoich gospodarzach. Wręczył też przywiezioną z Polski bombonierkę z wizerunkiem św. Jana Pawła II i datą kanonizacji: 27 kwiecień 2014.Taką samą otrzymał ks. Paolo.

Na deser nie było już czasu, bo trzeba było wyruszyć do Pompei odległych o 10 km. Przed wejściem do autobusu wszyscy zaśpiewali dla gospodarzy pieśń o Janie Pawle II, której słów nauczył ich ks. Jarek. Serdeczne pożegnanie trwało do samego odjazdu.

W Pompejach Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej przewodniczył ks. Paolo Cecere – była bez homilii, gdyż  ks. Paolo jako kazanie potraktował przedstawienie historii sanktuarium, co uczynił później w kaplicy św. Rodziny.  Msza była bardzo wzruszająca – wiele osób nie tylko miało łzy w oczach, ale płakało. Przy ołtarzu, pod którym w szklanej trumnie leży ciało błogosławionego Bartolo Longo, zebrali się przedstawiciele dwóch narodów – Polski i Italii, skupieni w Domach Modlitwy św. Charbela, założonych przez ks. Jarosława.  I to naprawdę funkcjonuje! Gdy przekazywali sobie znak pokoju, czuli się jak bracia i siostry w tych samych domach. A wcześniej, gdy w jednym momencie śpiewali „Ojcze nasz” w dwóch językach, trzymając się za ręce – wzruszenie trudno było opanować.  -Naprawdę poczułem się mostem, łącznikiem, i byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu – mówi ks. Jarek.

Po Komunii św. ks. Jarosław dokonał uroczystego otwarcia kolejnych czterech Domów Modlitwy, które powstały w Skoczowie, Ostrołęce , Poznaniu i Warszawie.

Przedstawiciele włoskich Domów Modlitwy szli z lampami oliwnymi i wizerunkiem św. Charbela, a jego relikwie przekazał ks. Jarek 4-letniemu Emanuelowi, który też należy do domu modlitwy. – Nie umie jeszcze powiedzieć „Charbela”, ale wszyscy wiedzą, bo chodzi z obrazkiem tego świętego, dumnie go trzyma i modli się na różańcu. A kiedy spytałem, co chciałby przekazać innym dzieciom, powiedział: Módlcie się. I oczywiście nie odstępował mnie na krok, bo mu kiedyś powiedziałem, że jest moim najlepszym ministrantem – mówi ks. Jarek.

Na zakończenie wszyscy zaśpiewali Czarną Madonnę po polsku i po włosku. To była międzynarodowa Msza św. gdyż również modlitwa wiernych była przeplatana – raz mówili ją Polacy, raz Włosi. Wezwania tłumaczył ks. Jarosław, a wszyscy odpowiadali: wysłuchaj nas Panie.

Przed zakończeniem Eucharystii ks. Jarek przekazał swoją  decyzję: W tym miejscu u stóp Matki Bożej Różańca w Pompejach ogłaszam, że trzecie Dni św. Charbela w roku 2017 odbędą się właśnie tutaj.

Po Mszy św. ks. Paolo wygłosił konferencję, a ks. Jarosław poprowadził modlitwę z prośbą o uzdrowienie. Wspólnie modlono się w intencji małej Marii Goy, prosząc o jej uzdrowienie.

Po spotkaniach – wspólne zdjęcia, wymiana adresów. I przejście przed cudowny wizerunek Maryi, będący w sanktuarium od 1875 roku.  Każdy miał godzinę, by tam modlić się modlitwą różańcową. Potem wyjazd w dalszą drogę – w stronę Rzymu i nocleg w Fiuggi, 40 km od Wiecznego Miasta.

Dziś rano pielgrzymi wyjeżdżają do Rzymu. Zdecydowali, że chcą spędzić czas w pobliżu Watykanu, dlatego najpierw zwiedzą Bazylikę św. Piotra, potem wezmą udział w modlitwie południowej z Ojcem Świętym. Do godz. 15 będą mieli czas wolny, a o 15.30 w kościele Dusz Czyśćcowych ks. Jarek sprawował będzie Eucharystię w intencjach, które mu przedłożyli pielgrzymi. Potem powrót do bazyliki i udział w nabożeństwie różańcowym z Litanią Loretańską przy grobie św. Jana Pawła II. Nabożeństwu będzie przewodniczył i wygłosi kazanie ks. Jarek. Przybędą też członkowie rzymskich Domów Modlitwy św. Charbela.

Kolejnym etapem pielgrzymki jest Asyż.

(oprac. BRS)

1.05.2016

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

Dodaj komentarz