Śp. Włodzimierza Cieleckiego pożegnały setki osób. Był człowiekiem dobrym, skromnym, pełnym wiary (5.11.2017)

 
 
 

Gdyby ktoś zapytał ks. Jarosława o najtrudniejsze chwile w życiu, odpowiedziałby jak ogromna większość ludzi – śmierć i pogrzeb rodziców. Ponad 10 lat temu, po długiej chorobie odeszła Mama – Barbara, a 31 października, nieoczekiwanie, Tata – Włodzimierz. Wiadomość o jego śmierci zastała ks. Jarosława w Medjugorie, gdzie prowadził rekolekcje dla pielgrzymów z Włoch. Wczoraj odbył się pogrzeb Włodzimierza Cieleckiego.
Przedwczoraj, gdy ks. Jarosław po przejechaniu setek kilometrów dotarł w nocy do rodzinnego domu, odprawił Mszę św. w pokoju, w którym Tata umarł – w jego intencji. Natomiast wczoraj rano udał się do kaplicy, gdzie znajdowała się trumna z ciałem ojca. Tam nastąpił trudny, pełen cierpienia moment pożegnania oraz odmówienie rytuału z pokropieniem ciała zmarłego. Ks. Jarosław  założył wówczas stułę z wizerunkiem św. Charbela. Do trumny włożył różaniec i małą figurkę  Matki Bożej Królowej Pokoju z Medjugorie.
Po południu, już od godz. 13 wierni gromadzili się przed kościołem parafialnym w Niegowici. Przybyło tam m.in. około 30 osób reprezentujących Domy Modlitwy św. o. Charbela z całej Polski – od południa po północ kraju, nawet z parafii Ołobok koło Świebodzina. Wszyscy przywieźli lampy oliwne, które zapalili i otoczyli nimi trumnę z ciałem zmarłego Włodzimierza. Oni to właśnie poprowadzili przed Mszą św. modlitwę różańcową. O godz. 14 rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył ks. Jarosław. Wraz z nim sprawowało ją kilkunastu kapłanów, którzy pochodzą z parafii Niegowić, a także księża- przyjaciele. Ks. Jarosław odprawiał Mszę św. w ornacie, w którym celebrował często ks. Karol Wojtyła, gdy był wikariuszem w Niegowici w roku 1948. Wczoraj przecież przypadało święto św. Karola Boromeusza – był to dzień imienin św. Jana Pawła II.
Dokładnie 18 lat temu, 4 listopada 1999 r. ks. Jarek przywiózł do Niegowici 3-metrowy, pomnik z brązu przedstawiający późniejszego papieża jeszcze jako wikarego. Tata księdza uczestniczył w tej uroczystości…
Na początku Mszy św. ksiądz bardzo serdecznie przywitał kapłanów, a także – również w imieniu rodziny – wszystkich, którzy przybyli.
W kazaniu ks. Jarosław mówił o świadectwie wiary, jakie za życia składał jego Tata. Były momenty, w których nie tylko głos mu się załamał, ale po prostu płakał. Cierpienie i ból okazały się zbyt mocne. Zapraszamy do wysłuchania tego kazania, które powiedział z miłości do Ojca.
Po Komunii św. ks. Jarosław powiedział: -Ja już nie mam rodziców. Módlmy się za nich. Proszę was również, abyśmy pomodlili się za rodziców tych księży, którzy są przy ołtarzu. Była więc wspólna modlitwa, a na twarzach księży widać było radość. Potem nastąpił moment okadzenia i pokropienia trumny z ciałem. Wszyscy ustawili się w procesji i ruszyli z kościoła w kierunku cmentarza. Gdy kondukt wchodził na cmentarz, była godz 15, dlatego też w drodze odmówiono Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Przy grobie odbyły się ostatnie obrzędy, ks. Jarosław kolejny raz podziękował wszystkim za obecność i prosił: – Pamiętajcie w modlitwie o moim zmarłym Tacie i Mamie. Tak zakończył się obrzęd pogrzebu, w którym uczestniczyły setki osób – rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, Domy Modlitwy św. Charbela.

Zapraszamy do obejrzenia materiałów filmowych z tego tak trudnego dnia.
(oprac. BRS)

Dodaj komentarz