To nie my zaplanowaliśmy to spotkanie…

 
 
 

Wczoraj ks. Jarek przebywał w stolicy Słowenii – Ljubljanie. Relikwie świętych musiał zawieźć do katedry pw. św. Mikołaja bardzo wcześnie, ponieważ miasto było zablokowane w związku z odbywającym się tam maratonem. Ks. proboszcz katedry miał wielkie obawy, że kościół będzie przez to pusty (brak możliwości zaparkowania, trudności z dojazdem). Jednak ku jego zaskoczeniu , cała świątyni była wypełniona wiernymi. Ks. Jarek miał na to odpowiedź: bo to nie my zaplanowaliśmy to spotkanie, to wszystko idzie z góry.
Modlitwa, połączona z wniesieniem relikwii rozpoczęła się o godz. 15.00. Ks. Jarosław przewodniczył modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, także o uzdrowienie i uwolnienie. Zgodnie z zapowiedzią, wyraził intencje – główną była prośba do Boga, by ustały trzęsienia ziemi, jakie nawiedzają w tych dniach Italię.
Było widać, że dla wiernych to wielkie przeżycie, zwłaszcza, gdy ks. Jarosław przechodził przez świątynię z Najświętszym Sakramentem błogosławiąc zebranych. Po modlitwie i błogosławieństwie rozpoczęła się uroczysta Msza św., koncelebrowana przez wielu kapłanów, wśród nich dwóch Polaków, którzy pracują w Słowenii, a także ojca duchownego tamtejszego seminarium.
Na zaproszenie proboszcza katedry przewodniczył tej Eucharystii sam nuncjusz apostolski w Słowenii abp. Juliusz Janusz, który ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Krakowie, a święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1967 w katedrze na Wawelu. W latach 1995-98 pracował on jako nuncjusz w Rwandzie. Zastąpił go tam abp Salvatore Pennacchio, który dzisiaj przybędzie do Polski, aby objąć urząd nuncjusza. Abp Juliusz Janusz był również nuncjuszem apostolskim w Mozambiku, a także na Węgrzech, a jeszcze jako prałat od 1992 do 1995 kierował nuncjaturą apostolską w Republice Chińskiej w Taipei. W każdym z tych miejsc przebudował lub urządził nuncjatury – tak też uczynił w Słowenii.
Abp Juliusz Janusz przewodniczył Eucharystii, a ks. Jarosław wygłosił podczas niej kazanie, co uważa za ogromny zaszczyt – wyraził to również w swoim słowie, mówiąc: Ta niezwykła peregrynacja relikwii świętych kończy się w katedrze, a Mszy św. przewodniczy sam nuncjusz, który jest przedstawicielem Ojca Świętego. To jakby błogosławieństwo z samej góry, kolejne od następcy św. Piotra.
Ks. Jarosław przyznaje, że gdy relikwie święte były w Polsce, miały być początkowo przyjęte w katedrze łódzkiej, gdzie był wyświęcony na kapłana. – Cieszyłem się z tego bardzo, ale w ostatnim momencie ks. proboszcz odmówił przyjęcia relikwii – wynagrodzenie tego dokonało się wczoraj. Nic nie dzieje się przypadkowo… Ks. abp. nuncjusz na koniec Eucharystii dziękując za to spotkanie potwierdził słowa ks. Jarka: Zgadzam się, że tu dzisiaj nie ma przypadku. Wspomniał również o swoich więzach z Janem Pawłem II. Po zakończeniu Mszy św. arcybiskup podszedł do relikwii i ucałował je z wielką czcią.
Była też wspólna kolacja u ks. proboszcza katedry. Spotkanie przy stole nie było ostatnim momentem spotkania, bo abp. Janusz zaprosił ks. Jarka z kamerą Charbel TV do nuncjatury apostolskiej i oprowadzał po niej. (relacja wkrótce na naszym portalu). Arcybiskup wybudował w Ljubljanie piękną nuncjaturę i kaplicę; stoi przed nią na granitowym postumencie popiersie św. Jana Pawła II, które otrzymał niegdyś od abp. Leszka Głódzia z Gdańska, Napis głosi: Papież, św. Jan Paweł II Wielki.
– Zapewne nie będzie to nasze ostatnie spotkanie, jeśli Bóg da zdrowie. Takimi pasterzami i biskupami Polska winna się szczycić i radować. Obejmiemy szczerą modlitwą abp. Juliusza Janusza , a także abp Salvatore Pennacchio, nowego nuncjusza apostolskiego w Polsce – prosi ks. Jarosław.
Trzeba też wyrazić wdzięczność pani Monice Velikanje z Ljubljany, która prowadzi Dom Modlitwy św. o. Charbela nr 219. To ona zainspirowała proboszcza katedry, by zaprosił tam ks. Jarosława z relikwiami świętych. Na koniec otrzymała błogosławieństwo, a ks. Jarkowi podarowała wizerunek Matki Bożej.
Dziś, już w Italii, ksiądz Jarosław będzie przewodniczył modlitwie przed relikwiami świętych koło Padwy.
Gdy ks. Jarek przekraczał granicę między Słowenią i Włochami, spojrzał na licznik samochodu – od 6 października do dzisiaj pokonał 9150 km. – Bogu i Matce Bożej ofiaruję te kilometry – tak jak mówiłem wczoraj w katedrze w Ljubljanie – i raz jeszcze przed wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, w nuncjaturze apostolskiej – mówi.
(oprac. BRS)
31.10.2016

Dodaj komentarz