W Loreto i Lanciano

 
 
 

Dębicka pielgrzymka nabrała w końcu swojego rytmu – jej uczestnicy po wczorajszej nocy trochę odpoczęli, bo spali „aż” 5 godzin. –  Najzabawniejsze było to, że gdy przyjechaliśmy o 1.30 do Włoch, właścicielka hotelu, w którym często zatrzymują się polskie grupy zapytała, czy ma podać śniadanie, czy obiadokolację i czy ma gotować makarony  – opowiada ks. Jarek. –  Nie wiedziała, że jestem księdzem i w jakimś sensie i Włochem, więc próbowała mówić do mnie po włosku bardzo wolno i wyraźnie, a ja zapytałem: czy pani się źle czuje?  Nie zrozumiała o co mi chodzi, chociaż mówiłem do niej szybko. Dalej mówiła wolno i wyraźnie. No i  tak wolno i wyraźnie powiedziała mi, że już o 8 musimy opuścić hotel. A ja do niej: pani chyba żartuje, nie ze mną takie sztuczki, bo ja jestem z pochodzenia Polakiem, ale jestem i Włochem i wiem, że w hotelu można być do 10. I nic mnie nie obchodzi, że macie przyjęty drugi autobus… Gdy się jej przedstawiłem, zrozumiała, że Polacy nie są sami, od razu zmieniła ton, potwierdziła, że możemy zostać do 10. Z makaronu zrezygnowałem, poprosiłem tylko o drugie danie. Mimo później pory pielgrzymi posilili się kawałkiem wieprzowiny i sałatką.

Rano pątnicy wyjechali prosto do Loreto (materiał można zobaczyć na stronie),

Wchodziliśmy do Domku Matki Bożej ze śpiewem ”Była cicha i piękna jak wiosna”. Wchodziliśmy tam razem ze św. Janem Pawłem II i św. Charbelem. szczególnie obecnymi w znaku relikwii. – mówi ks. Jarosław, który w tym miejscu zawierzył Matce Bożej wszystkie Domy Modlitwy św. Charbela – Maryjo, Matko, chcę Ci zawierzyć wszystkich, którzy się tam spotykają na modlitwie. Którzy są i którzy będą. I chcę Ci w tym Domku powiedzieć, że te wszystkie domy to Twój Domek, gdzie wychwala się Ciebie, gdzie nawiązuję się silniejszą więź z Tobą przez modlitwę różańcową. Uczy nas tej miłości do Ciebie św. Charbel. Te domy są z nim, ale dla Ciebie – powiedział.

Na koniec ksiądz udzielił błogosławieństwa relikwiami świętych w Domku Nazaretańskim. Pielgrzymi z czcią dotykali ścian tego domu, który – jak mówi tradycja – przenieśli do Loreto Aniołowie.

Z Loreto pielgrzymka udała się do Lanciano koło Pescary, do sanktuarium cudu eucharystycznego, który  wydarzył się tam w VIII wieku. Ks. Jarosław przewodniczył Mszy św. – Na koniec Eucharystii przeprosiliśmy Pana Jezusa za wszelkie profanacje Eucharystii. Wszyscy mogli podjeść blisko monstrancji, gdzie znajduje się fragment Hostii zamienionej w ciało 12 wieków temu. Pomimo że dochodzi tam powietrze, to ciało nie ulega  rozkładowi. Jest to fragment mięśnia sercowego. W specjalnym naczyńku znajdują się też grudki skrzepniętej krwi.  Śpiewaliśmy pieśni eucharystyczne – dziękowaliśmy Panu Bogu za ten wielki dar Jego cudu – mówi ks. Jarosław.

Wszyscy wspomnieli też swoje I Komunie Święte. Najmłodszą uczestniczką pielgrzymki jest Klaudia, która za tydzień przyjmie I Komunię. Ks Jarek poprosił ją do ołtarza, pobłogosławił i powiedział: – Za tydzień przyjmiesz po raz pierwszy Pana Jezusa do serca. Zobacz – ten kawałek białego opłatka Jezus przemienił w swoje Ciało. Gdy wrócisz do Polski powiedz dzieciom, koleżankom i kolegom: naprawdę przyjmiemy Jego Ciało, prawdziwego Jezusa.

Msza św. odprawiana była za zmarłą Annę, siostrę Doroty Sosnowskiej. Pogrzeb Ani odbędzie się dzisiaj w Mińsku Mazowieckim. Łączmy się duchowo z pogrążonymi w bólu  jej dziećmi, mężem i rodzicami.

Po nocy spędzonej w Lanciano pielgrzymi mają dziś do pokonania ok. 200 km. Rano pojadą do  sanktuarium św. Michała Archanioła w Gargano, gdzie 11.45 ks. Jarek będzie przewodniczył Mszy św. Po południu czeka ich droga do San Giovanni Rotondo. Tam będą się modlić przy grobie św. o. Pio, patrona Roku  Miłosierdzia i odwiedzą  miejsca związane z jego życiem.  Po nocy w  San Giovanni Rotondo, w sobotę udadzą się do Pompejów.

Gdy wyjechaliśmy z Polski, spotkała mnie wyjątkowo miła niespodzianka – wspomina ks. Jarek.Pielgrzymi pamiętali o moich niedawnych imieninach. W autokarze wręczyli mi kosz owoców i śpiewali gorące 100 lat. Jestem im za to bardzo wdzięczny.

 

(oprac. BRS)

29.04.2016

.

.

.

.

 

 

Dodaj komentarz