192 lata temu przyszedł na świat Youssef Makhlouf przyszły Św. Charbel (08.05.2020)

 
 
 

Dokładnie 192 lata temu przyszedł na świat Youssef Makhlouf przyszły Św. Charbel, który był maronickim duchownym, mnichem i pustelnikiem. Urodził się i żył w Libanie w latach 1828-1898. Poprzez świadectwo swojego życia i pośmiertne cuda dokonane za jego wstawiennictwem został uznany przez Kościół Katolicki za świętego. Jego grób jest miejscem pielgrzymek, a modlitwy za jego wstawiennictwem kierowane są do Boga w rozmaitych intencjach, zwłaszcza jednak w intencji uzdrowień.

Przekonanie ludzi o świętości mnicha towarzyszyło ojcu Charbelowi już za jego życia. I to pomimo faktu, że ostatnie 23 lata przeżył samotnie. Zamieszkał bowiem w pustelni, w której modlił się, umartwiał swe ciało, pracował i przede wszystkim kontemplował Najświętszy Sakrament. Wielką czcią otaczał Eucharystię. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia 1898 roku na skutek udaru mózgu, którego doznał podczas celebrowania Mszy Świętej. Stało się to w momencie Podniesienia – zgodnie z maronicką liturgią ojciec Charbel odmawiał w tym momencie modlitwę, trzymając w ręku hostię, z prośbą o przyjęcie przez Boga jego ofiary. Ojciec Charbel został pochowany na przyklasztornym cmentarzu, a jego grób zaczął natychmiast gromadzić – nie tylko dzięki pamięci o pustelniku, ale też za sprawą cudownych wydarzeń – wielu wiernych. Tak jest aż do dziś, przeszło sto lat później.

Szczególny kult, jakim otaczany jest libański mistyk, umocnił się i utrwalił w efekcie niezwykłych zjawisk, jakie można było obserwować po śmierci mnicha. Okazało się bowiem, że jego ciało nie poddaje się procesom rozkładu. Do miejsca pochówku ojca Charbela zaczęli coraz liczniej przybywać nie tylko chrześcijanie, lecz również żyjący w Libanie muzułmanie, których zafascynowała postać maronickiego pustelnika.

Dzieciństwo i powołanie

Święty Charbel Makhlouf urodził się 8 maja 1828 roku w górskiej wio­sce Bekaa-Kafra. Był piątym dzieckiem w biednej rodzinie libańskich chrześcijan obrządku maronickie­go. Na chrzcie otrzymał imię Józef. Uczył się w szkole, która (dosłownie) funkcjonowała pod drzewami, a w domu rodzinnym musiał podejmować szereg gospodarskich prac. Jako młodzieniec odkrył w sobie powołanie do życia zakonnego. Rodzina, pomimo swej pobożności, nie zaakceptowała jednak wyboru syna, który wbrew sprzeciwowi rodziców wstąpił w wieku 23 lat do maronickiego klasztoru w Mayfouk. Po dwóch latach został przeniesiony do klasztoru św. Marona w Annaya. Tam w 1853 roku złożył śluby zakonne i przyjął imię Charbel, które nosił antiocheński męczennik z I wieku.

Czas studiów i pobyt na pustelni

Siedem lat później w kraju doszło do rzezi lokalnej ludności dokonanej przez Turków, w efekcie której zginęło wielu chrześcijan. Świadkiem tych wydarzeń był przyszły święty, który starał się wówczas oferować pomoc ludziom uciekającym przed przemocą. Następnie Charbel, decyzją przełożonych, trafił do klasztoru w Kfifan, by na tamtejszej uczelni studiować filozofię i teologię. Spotkał tam wielu wybitnych przedstawicieli Kościoła Maronickiego. Jego mistrzem był zaś Nimatullah Kassab – zakonnik, którego Jan Paweł II beatyfikowany w 1998 roku i kanonizował sześć lat później po uznaniu kolejnych cudów za jego wstawiennictwem. Po studiach ojciec Charbel wrócił do klasztoru św. Marouna w Annaya. Jako cel swego życia widział on nieustanne dążenie do coraz większej bliskości z Bogiem. Dlatego swoje dnie wypełniał przede wszystkim modlitwą i praktykami pokutnymi. Już za życia miał dokonać kilku cudów ratujących zagrożone życie bliźnich.

Jego cela była całkowicie pusta, miała tylko 6 metrów kwadratowych. Lampa i dzbanek były jedynym umeblowaniem. Łóżkiem był siennik z dębowych liści pokryty kozią skórą. Często kładł się na gołej ziemi. W koszu wiklinowym były Biblia, Naśladowanie Chrystusa, Żywot św. Antoniego Pustelnika i inne teksty ojców Kościoła, Wyznania św. Augustyna.

„W klasztorze jadał 2 razy dziennie zgodnie z regułą zakonną. Kiedy został eremitą jadał tylko raz dziennie, około 3 po południu. Jego posiłkiem była zazwyczaj zupa z jarzyn i kasza gotowana na oliwie, nie jadł mięsa. Podejmował liczne umartwienia, nigdy się na nic nie żalił, był zawsze uprzejmy i pogodny.”

W 1875 roku uzyskał zgodę swych przełożonych, by udać się do nieodległej, górskiej pustelni – to w niej spędził ostatnie ponad dwie dekady życia.

Pobyt na pustelni i śmierć

Św. Charbel zmarł w wigilię Bożego Narodzeniu 1898r. Drogi do eremu zostały całkowicie zasypane śniegiem, do wysokości 1,5 metra. Stała się wówczas rzecz dziwna, otóż wszyscy okoliczni mieszkańcy otrzymali wewnętrzne przekonanie o śmierci o. Charbela i jego narodzeniu się do nieba. Młodzi mężczyźni wyruszyli z łopatami, aby odgarnąć śnieg.

Gdy ojciec Charbel zmarł, zgodnie z zakonną tradycją jego niezabalsamowane ciało ubrano jedynie w habit i tak, bez trumny, złożono w grobie. Gdy jednak pogrzeb już się odbył, ludzie zwrócili uwagę na niezwykłą poświatę, jaka rozciągnęła się nad miejscem pochówku mni­cha. Zjawisko to było zauważone już w pierwszą noc po pogrzebie, nad miejscem pochówku. Był to tajemnicze światło, widoczne w całej dolinie, podobne do światła elektrycznego, które świeciło przez 45 nocy od dnia pogrzebu. Oświetlało kopułę i mur klasztoru silniej niż światło dzienne. Wywołało to wielkie poruszenie. Tysiące chrześcijan i muzułmanów przybywało do grobu, aby zaobserwować to zjawisko. Niektórym nawet udało się otworzyć grób i zabrać kawałek ubrania czy kilka włosów z brody eremity. Ze względów bezpieczeństwa patriarcha maronicki nakazał przeniesienie ciała do klasztoru. Wówczas światło przestało się pojawiać.

Fenomen ciała

Władze zakonne podjęły decyzję o ekshumacji. Okazało się, że pomimo złych warunków, w jakich się znalazło, ciało ojca Charbela nie nosiło najmniejszych śladów rozkładu. Ekshumacja odbyła się w obecności specjalnej komisji lekarskiej. Komisja nie potrafiła wyjaśnić niespotykanych w przypadku zwłok szczególnych właściwości ciała ojca Charbela: ich elastyczności, ciepła, zapachu, ani generowania nieznanej wydzieliny. Z ziemnego grobu zwłoki – starannie oczyszczone – trafiły do drewnianej trumny, którą złożono w klasztorze. Ciało ojca Charbela nadal wydzielało z siebie specyficzny płyn, który co kilkanaście dni zaczynał sączyć się z trumny. Podejmowano więc zabiegi oczyszczania zwłok i ciało ubierano w nowe szaty. Wreszcie zostało ono przeniesione do metalowej trumny i złożone w 1927 roku do grobowca w podziemiach klasztoru. Po kilkunastu latach dostrzeżono jednak, że również z grobowca wydobywa się ta sama co wcześniej ciecz.

Badanie przez komisję lekarską

Władze zakonne powołały więc specjalną komisję i w obecności lekarzy oraz przedstawicieli Kościoła otwarto grób. Pomimo upływu ponad 50 lat ciało pozostało w doskonałym stanie i nadal wydzielało nieznaną ciecz. Nastąpiły jeszcze dwie ekshumacje w 1952 i 1955 roku. Obie jednak, pomimo podjętych badań i działań mających na celu wykluczenie naturalnych przyczyn produkowania owej cieczy, nie przyniosły naukowych wyjaśnień niezwykłego stanu ciała.

Liczne cuda

Niesamowite zjawisko jeszcze pomnożyło zainteresowanie postacią ojca Charbela oraz powiększyło liczbę pielgrzymów przybywających do klasztoru w Annaya, który obecnie jest sanktuarium świętego Charbela. Wierni – nie tylko chrześcijanie – przybywają tam, by za pośrednictwem świętego pustelnika wypraszać u Boga łaski. Prowadzona na miejscu dokumentacja, opisująca już przeszło sześć tysięcy uzdrowień, nie tylko odnotowuje stale dokonujące się cuda, w tym ratujące zagrożone życia, lecz również wskazuje na fakt, że około jedna dziesiąta z nich staje się udziałem niechrześcijan, w tym muzułmanów. Kult mistyka ze Wschodu wciąż rośnie.

Beatyfikacja i kanonizacja

5 grudnia 1965 roku, na zakończenie Soboru Watykańskiego II, papież Paweł VI ogłosił ojca Charbela błogosławionym. Ten sam papież kanonizował go 9 października 1977 roku.

Źródło: odnowa.jezuici.pl

1 Comment

  1. by Alina on 8 maja 2020  09:42

    Wielki Boże, dziękujemy za dar życia św. Charbela.
    Dziękujemy za dar życia wszystkich, którzy przyszli i przyjda na świat za jego wstawiennictwem. AMEN.
    Wyslawiamy Cię Boże za wszystkie cuda jakie dla nas uczyniłes.

Leave a reply

Your email address will not be published.