Pielgrzymka ks. Jarka trwa. Ubywa drogi, przybywa bólu (26.05.2019)

 
 
 

Ks. Jarosław idzie z obrazem Maryi już siódmy dzień w swej pielgrzymce z Jasnej Góry do Wadowic, dziękując Matce Bożej za św. Jana Pawła II.
Do Wadowic coraz bliżej, ale też znacznie ubyło mu sił i ból nóg się spotęgował. Wczoraj przez cały dzień modlił się za kapłanów, dlatego myśli, że Matka Boża chciała, by w tej intencji więcej cierpiał. Były momenty, gdy nie mógł już postawić kroku.
– Każdy krok wydawał się tak bolesny, że miałem odczucie, jak by mi gwoździami przebijano stopy. Dziwne, ale doświadczyłem jednej rzeczy – jak tylko przerywałem modlitwę różańcową, ból był jeszcze mocniejszy. Nie wiem, ile Różańców odmówiłem w drodze. Ale jest wiele intencji. Modlitwa ta sprawiała, że odczuwałem ulgę. Proszę Matkę Bożą, aby pozwoliła mi dojść do Wadowic – mówi ks. Jarosław.
Najtrudniejszy odcinek czeka go w poniedziałek, bo po drodze są wzniesienia.
– Spotykałem wczoraj różnych ludzi. Każdy otrzymywał błogosławieństwo. Większość, gdy przechodzi czy przejeżdża rowerem albo samochodem, odwraca głowę w inną stronę. Być może nie wiedzą, jak się zachować – mówi ks. Jarek. – Jak 14-letnia dziewczyna, którą spytałem, dlaczego nie pozdrowi Jezusa i Matki Najświętszej, a ona odpowiedziała, że nie wie, jak się zachować.

Najwięcej bólu sprawiła ks. Jarosławowi odpowiedź małej dziewczynki, którą spotkał przechodząc przez plac zabaw w Oświęcimiu. Stały tam dzieci w różnym wieku, niektóre z rodzicami. Na pytanie, czy chciałyby się dowiedzieć czegoś o Matce Bożej, o obrazie, który wiezie, nie zareagowało żadne, a dziesięciolatka powiedziała wprost: – Proszę pana, nas to nie interesuje.
Dlatego ks. Jarosław mówi: – Nawet gdybym miał się czołgać do Wadowic, będę się modlił w drodze do Matki Bożej za takie dzieci, za takich ludzi, których już Bóg nie interesuje. Wierzę, że ta ofiara nie będzie na marne. Zatrważające, jak boimy się publicznie zamanifestować naszą wiarę.
Ks. Jarek wczoraj miał też niełatwy dzień, ponieważ wyruszył jeszcze przed 8 rano z Kopciowic na Śląsku i po kilku kilometrach dotarł do Bierunia Nowego, gdzie celebrował Eucharystię. Po Mszy św., w towarzystwie kilku osób, które przybyły z Pszczyny i z okolic Wadowic wyruszył w stronę Oświęcimia. Było przejście przez most na Wiśle i błogosławieństwo, aby Wisła więcej nie wylała. Trasa prowadziła przez Brzezinkę, skąd była transmitowana modlitwa południowa. Wielu turystów, zwłaszcza Koreańczyków, widząc grupkę modlących się pielgrzymów robiło zdjęcia.
Z Oświęcimia ks. Jarek miał jeszcze 10 km do miejscowości Poręba Wielka. Pierwsze kroki skierował do tamtejszej przepięknej świątyni. Miał tam dzisiaj celebrować Mszę św., jednak ze względu na całkowity brak zasięgu internetowego, odprawi ją .w gospodarstwie agroturystycznym o nazwie „Wir” , jak zwykle o godz. 9. Z okazji Dnia Matki, będzie się modlił za wszystkie mamy.
Potem wyruszy w stronę Wadowic, by dotrzeć do miejscowości Frydrychowice (Przybrać).
Jutro w południe planowane jest wejście na Rynek w Wadowicach, a o godz, 12.45 Msza św. dziękczynna za Jana Pawła II oraz m.in. w intencji małżeństw, rodzin, a także całkowitego powrotu to zdrowia biskupa Stanislawa Stolarika.

Leave a reply

Your email address will not be published.