Relikwie św. o. Pio opuściły już Polskę. „Szofer świętych” pokonał z nimi prawie 8 tys. km

 
 
 

Ks. Jarosław po drodze do ostatniej parafii w Pyzdrach, zatrzymał się w Łodzi, by wymienić zebrane w czasie peregrynacji ofiary – ze złotych na euro.  – Trwało to dosyć długo – opowiada. –  Pani w kantorze zdziwiła się, skąd tyle monet. – Czy  to z jakiejś gry?- zapytała. Odpowiedziałem: – Tak, z Bożej gry. – Jak to Bożej? Więc powiedziałem, że jestem księdzem i wiozę relikwie świętych. Bardzo się wzruszyła i zaczęła mówić, że mam chorą córkę, dziesięcioletnią Małgosię. –  Jak pani to zamieni, pójdziemy do samochodu i dam pani do ucałowania  relikwie świętego o. Pio. Tak się stało. Podarowałem jej jeszcze obrazek świętego i drugi, dla  Małgosi w szpitalu. W tym czasie ludzie zatrzymywali się przed kantorem. – Już się pani taka chwila nie powtórzy…powiedziałem.

Z ofiar zebrało się ponad 3 tys. euro. Cała suma zostanie przekazana na budowę Drogi Krzyżowej w Pietrelcinie. –W ciągu trzech  peregrynacji relikwii św. o. Pio do Polski udało się zebrać na ten cel około ok. 10 tys. euro. Bardzo się  cieszę, że Polska ma taki piękny wkład w budowę Drogi Krzyżowej w Pietrelcinie, a jeszcze bardziej, że mogłem być trzykrotnie „kierowcą świętych”, a w tej trzeciej peregrynacji we wszystkich miejscach przewodniczyć modlitewnym spotkaniom – mówi ks. Jarek.

Z Łodzi  dotarł do parafii w Pyzdrach, w archidiecezji gnieźnieńskiej. Pyzdry to piękne, królewskie miasto nad Wartą, istniejące od XII wieku. Prawie równie wiekowy (z roku 1265) jest kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, gdzie odbyło modlitewne spotkanie. Relikwie wnieśli członkowie Towarzystwa św. Wojciecha, pięknie prezentujący się w swych strojach. Przed kościołem oczekiwali wierni wraz z proboszczem, ks. Ryszardem Kopczyńskim. Parafianie bardzo go szanują, jest tam wspaniałym gospodarzem. W świątyni serdecznie powitał pielgrzymów z całego dekanatu, szczególnie czcicieli św. o. Pio z grup modlitewnych. Powitał też ks. Jarosława.

Nabożeństwu różańcowemu przewodniczył wikary, ks. Paweł Haczyński. To właśnie od dowiedział się o peregrynacji relikwii i zainspirował proboszcza, by taką uroczystość zorganizować w parafii.

Mszy św. przewodniczył i wygłosił kazanie ks. Jarek, a koncelebrowali ks. proboszcz, wikariusz, oraz ks. emeryt. W homilii mówił o św. o. Pio, ale nawiązał również do wydarzeń w pobliskiej Wrześni, gdzie w czasie zaborów dzieci broniły polskości: Święty Ojcze Pio, umocnij nas, byśmy tak bronili tego, co piękne, święte i tradycji na polskiej ziemi.  Byśmy byli odważni i nie lękali się.  Byśmy nie oddali żadnemu zaborcy naszych przekonań i naszej wiary.

(Fragmenty homilii – na naszym portalu).

Przed modlitwa „Ojcze nasz” – ks. Jarosław poprosił, by wszyscy chwycili się za ręce i podnieśli je wysoko – „bo przecież wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi. Prosił: Święty o. Pio, weź nas za ręce, weź chorych i cierpiących, chwyć szczególnie tych na polskiej ziemi, którzy są dalecy od Chrystusa  i ratuj ich.

Po Komunii św. ks. Jarosław, trzymając w dłoniach relikwie św. o. Pio odmówił modlitwę z prośbą o uzdrowienie za jego wstawiennictwem, a następnie poprosił obecnych kapłanów, aby przeszli z relikwiami pomiędzy wiernymi w świątyni, by każdy mógł spotkać się z nim osobiście. Wyjątkowo, na prośbę ks. Jarosława, w tym czasie nie śpiewano, aby to spotkanie ze świętym mogło się odbyć w modlitewnym milczeniu. Na zakończenie księża udzielili błogosławieństwa wszystkim relikwiami, które były na ołtarzu – św. Pio, Charbela, Jana Pawła.

Po Mszy św. świadectwo złożył też założyciel grupy modlitewnej Ojca Pio we Wrześni. Zachęcił na koniec, by wszyscy modlili się za ks. Jarka – o siłę dla niego w tej wielkiej ewangelizacji Europy. Zaśpiewano „Boże, coś Polskę” w dziękczynieniu za czas peregrynacji od 10 października – do dzisiaj i wyprowadzono relikwie.

W głównym ołtarzu świątyni w Pyzdrach znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Ks. Jarek nie krył wzruszenia, mówiąc: Maryjo, przed Tobą również stajemy w tej ostatniej wspólnocie parafialnej, Królowo Polski. Dla mnie to tak, jak pożegnanie z Matką, przed wyruszeniem dalej, by iść i głosić Chrystusa, gdyż Ona jest Królową, ale i Matką naszego narodu.

Zaraz po uroczystościach wyruszył w stronę granicy w Świecku, którędy udaje się do Berlina. – Jeszcze tylko przed granicą ostatni postój i trzeba zaśpiewać: „Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie, chwała i cześć Jezusowi”. Bo wszystko na Jego chwałę i Matki Najświętszej – mówi ks. Jarek. Na granicy, gdy wielu z nas będzie już spało,  zrobi relikwiami św. o. Pio znak krzyża.

Opuszczam Polskę w deszczu – mówił wczoraj przejeżdżając niedaleko Świebodzina, obok figury Jezusa Chrystusa Króla, ks. Jarek. O godz. 20.45 na liczniku było dokładnie 7163 km,  od wyjazdu z Pietrelciny 6. października. Po pokonaniu kolejnych 700 km,  ks. Jarosław  dotrze do miejscowości Husten w Niemczech, gdzie dziś o godz. 18 rozpocznie się wniesienie relikwii i wspólna modlitwa, w której będą uczestniczyć Niemcy i Polacy.

(oprac. BRS)

 

28.10. 2016