SPOTKANIE ŚWIĘTYCH

 
 
 

W roku 2008 ks. Cielecki, współpracujący wówczas z Teleradiopadrepio zrealizował film dokumentalny z elementami fabularyzowanymi o spotkaniach i relacjach pomiędzy św. Ojcem Pio a Janem Pawłem II.
Narratorem filmu był Stefano Campanella, rozmówcami m.in. 81-letni o. Guliemo, znający osobiście św. o. Pio i cudownie uzdrowiona kobieta, widząca pomimo braku źrenic – Gemma. Oto fragmenty scenariusza tego filmu, zrealizowanego w wersji polskiej i włoskiej.

.STEFANO CAMPANELLA .

TEMAT PRACY DOKTORSKIEJ KS. KAROLA WOJTYŁY KONCENTRUJE SIĘ WOKÓŁ DOKTRYNY WIARY U ŚWIĘTEGO JANA OD KRZYŻA, DLATEGO MOŻEMY MÓWIĆ, ŻE W JAKIMŚ SENSIE STUDIOWAŁ MISTYKĘ PO PIERWSZE Z RACJI WŁASNEGO ZAINTERESOWANIA, A PO DRUGIE, ABY UKOŃCZYĆ ROZPOCZĘTY TEMAT.

WŁAŚNIE WTEDY PO RAZ PIERWSZY SŁYSZY O OJCU PIO. W 1948 ROKU PRZYGOTOWYWAŁ DOKTORAT NA TEMAT DOKTRYNY WIARY U ŚWIĘTEGO JANA OD KRZYŻA .TAK WŁAŚNIE BRZMIAŁ TYTUŁ PRACY. A WIĘC POWTARZAM, ŻE TEMAT SKUPIONY BYŁ NA MISTYCE .PODEJRZEWAM, ŻE TO RÓWNIEŻ ZAINSPIROWAŁO KAROLA WOJTYLE, ABY W KWIETNIU 1948 ROKU RAZEM ZE ZE SWOIM PRZYJACIELEM STANISŁAWEM Starowiejskim UDAĆ SIĘ DO SAN GIOVANNI ROTONDO, BY POZNAĆ PRAWDZIWEGO MISTYKA I ZAPEWNE DZIĘKI TEMU JESZCZE LEPIEJ ZROZUMIEĆ TO O CZYM PISAŁ PRZYGOTOWUJĄC DOKTORAT.
PAOLO –NIE…
KSIĄDZ KAROL I STANISŁAW PRZYBYWAJĄ DO SAN GIOVANNI ROTONDO NA POCZĄTKU KWIETNIA 1948 ROKU SPOTYKAJĄ OJCA PIO, NATOMIAST NA DRUGI DZIEŃ RANO UCZESTNICZĄ W SPRAWOWANEJ PRZEZ NIEGO MSZY

MŁODY KSIĄDZ – POLAK PRZEŻYŁ BARDZO GŁĘBOKO UCZESTNICTWO W TAMTEJ MSZY ŚWIĘTEJ Z DWÓCH POWODÓW: PO PIERWSZE ZE WZGLĘDU NA TO, W JAKI SPOSÓB ODPRAWIAŁ JĄ OJCIEC PIO, A PO DRUGIE WIDZĄC OGROMNE CIERPIENIE OJCA PIO PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ, SZCZEGÓLNIE W WIELE LAT SPOWIADAŁEM SIĘ U OJCA PIO .MOGĘ POWIEDZIEĆ, ŻE KAŻDEGO TYGODNIA .SPOWIEDZI U OJCA PIO BYŁY PRZEDE WSZYSTKIM PRAWDZIWYM NAWRÓCENIEM, OFIAROWAŁ W NICH CAŁĄ SWOJA WIEDZĘ I SWOJE WIELKIE SERCE, WYKAZYWAŁ WIELE CIERPLIWOŚCI I CIEPŁA ,LECZ MÓWIŁ NIEWIELE. ALE TO CO POWIEDZIAŁ, PRZENIKAŁO CZŁOWIEKA DO WNĘTRZA I POBUDZAŁO DO CAŁKOWITEJ PRZEMIANY ŻYCIA

DRUGI RAZ KS. KAROL WOJTYŁA PRZYBYWA TUTAJ WIECZOREM 1 LISTOPADA 1974 ROKU, JAKO ARCYBISKUP KARDYNAŁ KRAKOWSKI, BO TU, W SAN GIOVANNI ROTONDO CHCIAŁ UCZCIĆ KOLEJNĄ ROCZNICĘ SWOICH ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH .PONIEWAŻ JUŻ PO ŚMIERCI OJCA PIO WOJTYŁA MODLIŁ SIĘ O JEGO WSTAWIENNICTWO, TAK JAK MODLIMY SIĘ O WSTAWIENNICTWO ŚWIĘTEGO. BYŁ BOWIEM PRZEKONANY O JEGO ŚWIĘTOŚCI . TO PRAWDA, ŻE BARDZO CHCIAŁ, ABY PROCES WYNIESIENIA OJCA PIO NA OŁTARZE NASTĄPIŁ PODCZAS JEGO PONTYFIKATU, ABY TO ON MÓGŁ GO BEATYFIKOWAĆ I KANONIZOWAĆ. PO RAZ TRZECI WOJTYŁA PRZYJECZHAŁ DO SAN GIOVANNI ROTONDO JAKO PAPIEŻ W ROKU 1987.

O. PADRE GULIELMO , L.81
MOJE OSTATNIE SPOTKANIE M POŻEGNANIE Z OJCEM PIO… PODSZEDŁEM DO NIEGO OSTATNI. OBJĄŁEM GO ,LEŻAŁ W ŁÓŻKU NA PRAWYM BOKU, TAK ABY MÓGŁ WIDZIEĆ NAS WSZYSTKICH, BĘDĄCYCH OBOK NIEGO. W PRAWEJ RĘCE MIAŁ RÓŻANIEC. KIEDY PODSZEDŁEM DO NIEGO, POWIEDZIAŁEM: DOBREJ NOCY, OJCZE PIO .ON MI ODPOWIEDZIAŁ -DOBREJ NOCY, SYNU MÓJ. ALE WIELOKROTNIE TO POWTÓRZYŁ, CHYBA Z DZIESIĘĆ RAZY, Z TAKIM CIEPŁEM I POKOJEM, Z PEWNYM NAWET WZRUSZENIEM,CHOCIAŻ NIE ZNAŁEM W TAMTYM MOMENCIE ODPOWIEDZI,SPRAWIŁ, ŻE POCZUŁEM COŚ DZIWNEGO. ZACZĄŁEM SIĘ ZASTANAWIAĆ, BO TO BYŁO INACZEJ NIŻ ZWYKLE.TO BYŁO NASZE OSTATNIE OBJĘCIE. ZAWSZE MYŚLAŁEM, ŻE JEŻELI OJCIEC KIEDYŚ ODEJDZIE DO NIEBA, TO DLA MNIE ROZPOCZNIE SIE NOC TUTAJ, NA ZIEMI .ALE ŻYCZYŁ MI PRZECIEŻ DOBREJ TEJ NOCY…WIEM, ŻE ON MI POMAGA ŻYĆ WSZYSTKO PRZEMIJA, JAKBY TO BYŁ JEDEN DZIEŃ DLA IMIENIA BOŻEGO JEST KAŻDA GODZINA, KTÓRĄ ŻYJĘ.. .

CO CZUŁEM W DNIU EKSHUMACJI CIAŁA OJCA ? OCZYWIŚCIE NIE POTRZEBA BYŁO BYĆ TAM OSOBIŚCIE, ABY PRZEŻYWAĆ COŚ BARDZO GŁĘBOKIEGO W TYM DNIU I O TEJ GODZINIE.MIAŁEM ODCZUCIE ,ŻE NARESZCIE JEGO CIAŁO WRACAŁO DO ŚWIATŁA. OD MOMENTU, KIEDY OJCIEC PIO ZOSTAŁ POGRZEBANY POD BLOKIEM MARMURU, CODZIENNIE PODCZAS SPRAWOWANIA EUCHARYSTII PROSIŁEM BOGA: SPRAW, ABY WRÓCIŁ I BY WSZYSCY MOGLI GO ZOBACZYĆ NA NOWO. WSZYSCY POTRZEBOWALI ZOBACZYĆ TO ŚWIĘTE CIAŁO, KTÓRE BYŁO NAZNACZONE RANAMI CHRYSTUSA,KTÓRE OBEJMOWAŁO MILIONY OSÓB. ZOBACZYĆ TEGO, KTÓRY PATRZYŁ W WIELE SERC LUDZKICH Z TAKĄ SAMĄ MIŁOŚCIĄ, JAK JEZUS
GEMMA

MIAŁAM TRZY MIESIĄCE, KIEDY MOI RODZICE, KTÓRZY ZMARLI BARDZO WCZEŚNIE -MAMA MIAŁA 16 LAT – ZORIENTOWALI SIĘ, ŻE MOJE OCZY SĄ WCIĄŻ ZAMKNIĘTE . NIE OTWIERAŁY SIĘ, NIE MOGŁAM NIMI PATRZEĆ WOKÓŁ, PATRZEĆ NA WSZYSTKO, CO W JAKIMŚ STOPNIU PRZYCIĄGA WZROK

POSZLI DO LEKARZA RODZINNEGO, KTÓRY NATYCHMIAST ZROZUMIAŁ, O CO CHODZI. JAKO PIERWSZY STWIERDZIŁ, ŻE MOJE OCZY SA BEZ ŹRENIC, ŻE JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ MOGŁA NIC WIDZIEĆ. W MIĘDZYCZASIE MOJA CIOCIA NAPISAŁA DO OJCA PIO. NAPISAŁA W LIŚCIE O DZIECKU, KTÓRE NIE WIDZI. ODPOWIEDŹ NADESZŁA PO TRZECH MIESIĄCACH. W TAMTYM CZASIE OJCIEC PIO ZAJMOWAŁ SIE OSOBIŚCIE RÓWNIEŻ KORESPONDENCJĄ .DLATEGO ODPOWIEDZI PRZYCHODZIŁY BARDZO PÓŹNO .NOC WCZEŚNIEJ, ZANIM CIOCIA OTRZYMAŁA ODPOWIEDŹ, MIAŁA SEN, W KTÓRYM ZOBACZYŁA OJCA PIO. ,MÓWIĄCEGO D NIEJ, „GDZIE JEST TA GEMMA?. PRZEZ WASZE MODLITWY WCIĄŻ SŁYSZĘ WASZE PROŚBY W MOJEJ GŁOWIE” .DLATEGO CIOCIA ZABRAŁA MNIE PÓŹNIEJ I ZAWIOZŁA DO OJCA PIO-
NIE WIEDZIAŁAM ŻE JESTEM DZIECKIEM NIEWIDZĄCYM. .NIE WIDZIAŁAM NIC, CO SIE DZIAŁO WOKÓŁ MNIE. MYŚLAŁAM, ŻE MAMĘ POZNAJE SIĘ PO GŁOSIE, A RZECZY -DOTYKAJĄC ICH. NIE WIEDZIAŁAM, DLACZEGO WYRUSZYLIŚMY W PODROŻ. WIEDZIAŁAM TYLKO, ŻE MOJA BABCIA CHCIAŁA I ZDECYDOWAŁA, KIEDY POJEDZIEMY DO SAN GIOVANNI ROTONDO. BYŁAM JUŻ W ODPOWIEDNIM WIEKU I PRZYGOTOWAŁA MNIE, BYM TAM MOGŁA PRZYJĄĆ PIERWSZĄ KOMUNIĘ Z RĄK OJCA PIO NAZNACZONYCH STYGMATAMI. I ABYM W TYM DNIU PROSIŁA BOGA, KTÓRY PRZYCHODZIŁ DO MEGO SERCA PO RAZ PIERWSZY, BY MIAŁ DLA MNIE MIŁOSIERDZIE I OFIAROWAŁ MI WZROK.
I OTO PODCZAS PODROŻY, GDY BYLIŚMY KOŁO BARI ,PODESZŁAM DO OKNA W POCIĄGU, BO SŁYSZAŁAM, ŻE LUDZIE ROZMAWIALI O MORZU. JA „WIDZIAŁAM” MORZE, BO OPOWIADAŁA MI O NIM BABCIA…NIEWIDOMI MÓWIĄ CZĘSTO: WIDZIAŁEM. I W PEWNYM MOMENCIE ZOBACZYŁAM TO MORZE NAPRAWDĘ. MOJE OCZY ZACZĘŁY SIĘ ZMIENIAĆ WCZEŚNIEJ PANOWAŁA NIEUSTANNA CIEMNOŚĆ, NIC NIE WIDZIAŁAM, ALE POCZUŁAM, ŻE TERAZ JEST INACZEJ. PATRZYŁAM, MYŚLĄC, CO TO ZA RZECZ ,KTÓRĄ WIDZĘ? LUDZIE MÓWILI, ŻE TO MORZE .DLATEGO POSZŁAM OBUDZIĆ BABCIĘ, MÓWIĄC BABCIU, JA TAKŻE WIDZĘ MORZE

POPATRZYŁA NA MOJE OCZY, DLATEGO BO ROZUMIAŁA BARDZO DOBRZE, LEPIEJ NIŻ MOI RODZICE, ŻE ABY WIDZIEĆ, TRZEBA MIEĆ ŹRENICE. W ŻADEN SPOSÓB NIE LECZY SIĘ BRAKU ŹRENIC. WSZYSCY OKULIŚCI, KTÓRZY MNIE BADALI, AŻ DO DZIŚ TO POTWIERDZAJĄ. ZDANIE BABCI, JEŚLI WIDZIAŁAM, MUSIAŁAM MIEĆ ŹRENICE. WIĘC PATRZYŁA, CZY ONE SĄ, MYŚLĄC, ŻE ZOSTAŁAM UZDROWIONA. LECZ MOJE ŹRENICE NIGDY NIE POWSTAŁY , A

OTO SĄ FAKTY. WIDZĘ. OD MOMENTU, KIEDY ZACZĘŁAM WIDZIEĆ W TAMTYM POCIĄGU. CHCĘ TO PRZED WSZYSTKIMI ZAŚWIADCZYĆ. GDY PRZYBYLIŚMY DO SAN GIOVANNI ROTONDO, MÓJ WZROK SIĘ NIE POLEPSZYŁ. ALE TEŻ PO TYLU LATACH NIGDY NIE POGORSZYŁ. TO JEST CUD,
AKTUALNIE WE WŁOSZECH JESTEM OFICJALNIE OSOBĄ NIEWIDOMĄ Z WSZYSTKIMI TEGO KONSEKWENCJAMI. DLATEGO AŻ DO PRZEJŚCIA NA EMERYTURĘ MIAŁAM W PRACY STANOWISKO PRZEZNACZONE DLA NIEWIDOMYCH. OTO JAK NIESAMOWITY JEST BÓG! WIEMY, ŻE TE NIEZWYKŁE RZECZY, KTÓRYCH DOKONUJE, CZYNI RÓWNIEŻ DLA NASZEGO DOBRA. TO WSZYSTKO SĄ DZIEŁA TYLKO DLA JEGO CHWAŁY, DLATEGO ŻE MOTYWEM NASZEGO ISTNIENIA NIE JEST NASZE ZBAWIENIE, LECZ CHWAŁA BOŻA, A ZBAWIENIE JEST JEJ KONSEKWENCJĄ.

Opracowanie i zdjęcia Barbara Rotter Stankiewicz

Leave a reply

Your email address will not be published.